Pewien człowiek widział kiedyś na tej posesji smutnego pieska na łańcuchu i zadzwonił do nas z prośbą o sprawdzenie warunków.
Właścicielki nie było w domu, więc zostawiliśmy prośbę o kontakt. Okazało się, że rzeczywiście wcześniej mieli psiaka na łańcuchu, ale wymienili łańcuch na kojec. Dostał też nową, lepszą budę. A kiedy tam byliśmy, biegał luzem po podwórku i machał do nas ogonem 
Pani podczas rozmowy telefonicznej zaprosiła nas do siebie. Nie ukrywała swojego zaniepokojenia zgłoszeniem, ale powiedziała, że nie ma nic do ukrycia. Była bardzo miła. Czego nie możemy niestety powiedzieć o Pani z kolejnej interwencji tamtego dnia, ale na tę opowieść musicie chwilę poczekać...






